Kiedyś, dawno temu (1992-1993r.) zdarzyło mi się, w konkursie organizowanym przez miesięcznik BURDA, zaprojektować część garderoby, która była bluzą a po chwili (po kilku magicznych ruchach) długą spódnicą. Teraz ta sama myśl przyszła mi do głowy. Właściwie nie wiem czy to do końca był mój, czy mojej przyjaciółki pomysł. Starą, długą, poszerzaną, jeansową spódnicę przerobiłyśmy na sexowną, krótszą, modną sukienkę. Tego jeszcze nie było. To, że ja sobie poszalałam - bo ta sukienka była upinana na samej zainteresowanej (na niej powstawała)-to jedno, ale to, że moja przyjaciółka na to się zgodziła, to inna "para kaloszy". Chyba musiała mieć do mnie spore zaufanie. Myślę, że efekt jest fantastyczny, ponieważ podkreślone są atuty "modelki". Żałuję, że nie sfotografowałam spódniczki przed jej pocięciem, ale nie spodziewałam się tak zaskakującego efektu. Osoby z większą wyobraźnią mogą sobie wyobrazić jak wyglądała ta spódniczka (szczególnie od tyłu) ponieważ rozporek i pas przeobraziły się w dół sukienki. Ciekawe czy i Wam się ten pomysł spodobał. Może to sposób na ocalenie starej ulubionej spódniczki?
Po więcej ....zapraszam do galerii.poniedziałek, 25 listopada 2013
piątek, 15 listopada 2013
12. Świąteczny okres czas zacząć
Chociaż wcale mi się to nie podoba to okres świąteczny został rozpoczęty. Doprowadza mnie do szału jak po pierwszym listopada, sklepy zaczynają kampanię świąteczną. Bombardują nas wszelakimi ozdobami, a konsumenci już się stresują jakie zakupić prezenty dla najbliższych. Osobiście bardzo lubię nastrój świąteczny ale nie koniecznie już od 2 listopada. W związku z tym, że i w temacie ozdób świątecznych też mam coś do powiedzenia, to muszę się czasowo dopasować. O moich ozdobach muszę myśleć już latem i jesienią bo moja koleżanka zaraziła mnie pomysłem robienia stroików między innymi z runa leśnego. Jak wiadomo, zimą już nie ma co szukać. Jestem na etapie robienia innych ozdób: świeczników i bombek już znaną metodą karczochów. W galerii zamieszczam moje pomysły. Zapraszam również niebawem na bloga ponieważ będę zamieszczać zdjęcia na bieżąco.
zapraszam do galerii
11. Buddyzm
Zatytułowałam posta tajemniczo i zastanawiam się właściwie co ja mogę napisać o buddyzmie? I dochodzę do wniosku, że właściwie nic. Samo słowo nie jest mi obce ale nie znam tematu więc nie będę się wymądrzać. A tytuł nawiązuje oczywiście do "mojego świata szmat" bo i w buddyzmie moje szmaty znalazły zastosowanie. To miłe, że zajmując się szyciem, można dotrzeć dzięki temu do nieznanych tematów i miejsc. Szkoda tylko, że nie ma zbyt wiele czasu aby trochę więcej poświęcić czasu zgłębianiu tematu, w którym się poruszam. Koleżanka Celi zamówiła u mnie pufę do medytacji ponieważ jest buddystką. Nigdy wcześniej i pewnie sama też bym na to nie wpadła aby wykonać pół pufy?! No bo i po co komu pół pufy??? Hmm... jak teraz na to patrzę to w sumie dobry pomysł do maleńkich pomieszczeń bo i posiedzieć się da i przy ścianie fajnie się komponuje. Kto wie, może i ten model się przyjmie do codziennego wyposażenia wnętrz. W małych wnętrzach wskazane jest montowanie luster co optycznie powiększa pomieszczenie a w szczególności lustra do podłogi. Dostawiając taką pufę do ściany z lustrem, widzimy że jest cała no i wszystko nam się optycznie zgadza. Zapraszam do przemyśleń.
więcej zdjęć w galerii.
czwartek, 14 listopada 2013
10. Jesień
Może niektórzy będą mi mieli za złe, ale powiem, że jesień pięknie się zaczyna ale trwa i kończy się fatalnie. Początek mógłby trwać wiecznie....piękne kolory, które zmieniają się i mieszają ze sobą. Drzewa i krzewy mogą pochwalić się swoim pięknem w blasku słońca - jak nigdy. Ten kolorowy krajobraz tak urzeka, że chciałoby się ten widok zatrzymać na dłużej. Niestety nie jest nam to dane. Słońca coraz mniej, zimniej, wiatr, mgła i generalnie odchodzi ochota do życia. Taki niedźwiedź to wie co robi - prześpi ten paskudny okres.
No i mnie również udzieliła się ta stagnacja rozwojowa. Jesień i zima to czas, w którym czas się dla mnie zatrzymuje. Zimno, ciemno i ponuro...
Ale życie toczy się dalej. Prywatne sprawy nie potoczyły się po mojej myśli ale potraktujemy to jako kolejne wyzwanie i żyjemy dalej. ....Jak w myśli przewodniej mojego bloga....to co mnie nie zabije to mnie wzmocni....
No i okres "płodności twórczej" nadal się rozwija. Śmiesznie toczą się koleje losu. Jakiś czas temu odwiedziła mnie koleżanka wraz ze swoim psiakiem. Jemu zaś bardzo przypadła do gustu uszyta przeze mnie pufa. Nie mogłam inaczej - sprezentowałam jej ją.
Czyż nie wygląda uroczo??? Później otrzymałam zamówienie aby uszyć większą, dla większego psa.
Teraz szyję poduchę dla psiaka, który jest jeszcze większy.
A w tzw. między czasie wykonałam podusie dla "fafika" mojej znajomej. Prawda, że wygląda na zadowolonego?
Jak widać ostatnio byłam zakręcona na "pieski świat" i myślę, że to nie koniec tego "zakrętu". Zapewne ciąg dalszy nastąpi.
czwartek, 26 września 2013
9. Odgrzewane...
Ha, ha.... wracając do przebieranek.
Razu pewnego szkoła mojej córki ogłosiła: odbędzie się bal przebierańców dla dzieci wraz z rodzicami. Uważam ten pomysł za świetną sprawę. Jest to (być może czasami) wymuszona sytuacja aby wykazać się kreatywnością i współpracą z pociechami. Zawsze narzekamy, że mało czasu, nie teraz.... to prawda, wiem to doskonale z własnego życia. Ale wiem też, że później człowiek żałuje, że nie zatrzymał się na chwilę aby te pare chwil poświęcić dziecku. Życie niejednokrotnie zmusza nas do przewartościowania i do zmiany priorytetów. Nie dajmy się! Starajmy się każdą chwilę życia traktować jak tę ostatnią - bo później może już nie nadejść a nam pozostanie żal. Nie wszystko da sie nadrobić-pewne rzeczy umykają bezpowrotnie. Dzieci rosną i tego nie zmienimy więc bawmy sie z nimi póki chcą i nam na to pozwalają.
Ponieważ wówczas namiętnie oglądałyśmy bajkę o fineaszu i ferbie (cały czas ją lubię), postanowiłam uledz wyzwaniu: zrobię maski. Tego jeszcze wcześniej nie robiłam. To była dla mnie fajna zabawa: wymyślanie z czego to zrobić, jak to zrobić i aby to jeszcze dało się nosić tak aby siebie i innych nie uszkodzić. Uff udało się, tak mi się wydaje-wszyscy poznali o kogo chodzi więc uznaje to za sukces osobisty. Inga wystąpiła w roli Fineasza a w roli Ferba wystąpiła "Cela"-mimo odpowiednio starszego wieku (Inga+11lat), świetnie dała radę-ona czuje się jak ryba w wodzie na deskach teatru. Stroje oceńcie sami:
8. Wspomnienia z wakacji
poniedziałek, 9 września 2013
7. A może klasyka?
Hmm.... a może tym razem coś z klasyki???
MONDRIAN-to nazwisko, którego przez lata szukałam. Może nie tak intensywnie, ale myśl przewodnia jego obrazów zawsze przewijała się gdzieś w moim życiu.
Te kolorowe prostokąty i kwadraty pocięte czarną linią zawsze gdzieś widziałam, ale nie wiedziałam, że to Mondrian (nazwisko artysty). Jak to mówią...człowiek całe życie się uczy. Postanowiłam wykorzystać ten wzór i.... żegnaj depresjo. Myślę, że jest to fajna propozycja na ożywienie wnętrza na nadchodzące smutne, jesienne wieczory.
Dzisiejsza druga propozycja to również klasyka: black and white (angielskie słowo-nie wierzę- ja wtrąciłam obcojęzyczne słowo?!). Faktycznie to brzmi lepiej niż "czarno-biały"-a wszyscy wiedzą o co chodzi.
Kombinacja czerni i bieli to zawsze nieśmiertelna elegancja, niczym jak "mała czarna". Tylko, że ta elegancja zobowiązuje. Zobowiązuje do tego, aby na to bardziej popatrzeć niż poużywać. Oczywiście z prostej przyczyny-wszyscy wiemy jakiej. No ale cóż, nie zawsze "piękne" i "praktyczne" idzie w parze. Tym razem również. Ale i tak lubimy otaczać się pięknymi przedmiotami.
Kombinacja czerni i bieli to zawsze nieśmiertelna elegancja, niczym jak "mała czarna". Tylko, że ta elegancja zobowiązuje. Zobowiązuje do tego, aby na to bardziej popatrzeć niż poużywać. Oczywiście z prostej przyczyny-wszyscy wiemy jakiej. No ale cóż, nie zawsze "piękne" i "praktyczne" idzie w parze. Tym razem również. Ale i tak lubimy otaczać się pięknymi przedmiotami.
Zapraszam (jak zwykle) do galerii.
czwartek, 29 sierpnia 2013
6. Modowe wyzwania
Już dawno chciałam to zrobić, jednak nie było technicznej możliwości. Teraz udało mi się to wszystko ogarnąć. Choć bardzo żałuję, że wcześniej nie wpadłam na pomysł dokumentowania wszystkich swoich odzieżowych wyzwań. Dopiero od jakiegoś czasu starałam się robić zdjęcie na pamiątkę. Dlatego też niektóre ze zdjęć są jakby "wyjęte z kontekstu".
Znajdujący się w zakładce "galeria" folder "odzież" zawiera uszyte przeze mnie ciuszki. Niektóre z nich są bardzo banalne (na potrzeby chwili), a niektóre (musicie przyznać) bardzo nietuzinkowe, jak np. kontusz szlachecki, który miałam przyjemność uszyć. Muszę powiedzieć, że i podczas takiego szycia, człowiek nauczy się trochę historii.
Stroje na bale przebierańców też bardzo lubię szyć. Gdy posiada się małe dzieci jest to ogromna frajda. Później dzieci dorastają i jest tak zwanych okres posuchy w tym temacie, ale temat wraca gdy te niegdyś dzieci zaczynają mieć swoje dzieci. Nie, ażebym nie mogła się doczekać tego okresu. Ale gdy nadejdzie odpowiedni moment będzie dla mnie zaszczytem uszyć wymarzony strój dla wnucząt (mam nadzieję, że do tego czasu tradycja balu przebierańców nie zginie). Tak też było, gdy moja mała 5-6 letnia Inga zapragnęła być złotą rybką i bohaterką Stefanią, modnego wówczas LENIUCHOWA. I wówczas gdy moja starsza Marcelina(Cela) wymyśliła swoją sukienkę na studniówkę a ja starałam się zrealizować każdy szczegół jej wyobraźni. Czyż to nie piękne?!
Znajdujący się w zakładce "galeria" folder "odzież" zawiera uszyte przeze mnie ciuszki. Niektóre z nich są bardzo banalne (na potrzeby chwili), a niektóre (musicie przyznać) bardzo nietuzinkowe, jak np. kontusz szlachecki, który miałam przyjemność uszyć. Muszę powiedzieć, że i podczas takiego szycia, człowiek nauczy się trochę historii.
Stroje na bale przebierańców też bardzo lubię szyć. Gdy posiada się małe dzieci jest to ogromna frajda. Później dzieci dorastają i jest tak zwanych okres posuchy w tym temacie, ale temat wraca gdy te niegdyś dzieci zaczynają mieć swoje dzieci. Nie, ażebym nie mogła się doczekać tego okresu. Ale gdy nadejdzie odpowiedni moment będzie dla mnie zaszczytem uszyć wymarzony strój dla wnucząt (mam nadzieję, że do tego czasu tradycja balu przebierańców nie zginie). Tak też było, gdy moja mała 5-6 letnia Inga zapragnęła być złotą rybką i bohaterką Stefanią, modnego wówczas LENIUCHOWA. I wówczas gdy moja starsza Marcelina(Cela) wymyśliła swoją sukienkę na studniówkę a ja starałam się zrealizować każdy szczegół jej wyobraźni. Czyż to nie piękne?!
Mam nadzieję, że będę mogła przez całe życie pomagać spełniać marzenia moim dzieciom
5. PODZIĘKOWANIE
Wszystkim, którzy brali udział w zabawie: BLOG MIESIĄCA, pragnę bardzo mocno podziękować. Jesteście współudziałowcami mojego sukcesu.
WYGRALIŚMY!!! ZDOBYLIŚMY PIERWSZE MIEJSCE i w nagrodę otrzymałam automatyczną nominację do konkursu BLOGA ROKU, który zapewne odbędzie się na początku przyszłego roku.
Mam nadzieję, że będziecie ze mną gdy trzeba będzie "walczyć" o miano naj...
RAZ JESZCZE
*** DZIĘKUJĘ ***
4. Wakacje-czas inspiracji
Wakacyjny okres to czas trudny do precyzyjnego zorganizowania. Tyle sie dzieje: wyjazdy dzieci, ich powroty, odwiedziny rodziny i znajomych, opowieści, wrażenia itp... Wakacje to inspiracje nie tylko moje ale i innych, a ja cieszę sie jak mogę te inspiracje zrealizować. Moja kuzynka wymarzyła sobie cos, co pomoże jej w realizacji swoich dalszych planów a ja jak zwykle miałam przy tym sporo zabawy. Ten pomysł to poducha w kształcie gwiazdy wielkości ok 80cm. Świetnie nadaje się na element dekoracyjny np. pokoju, jak i poducha na której można śmiało usiąść podczas słuchania muzyki lub oglądania TV. Moja kuzynka wykorzystała ją jako rekwizyt w atelier fotograficznym. Jako rekwizyty posłużyły również kocyki w gwiazdy (logo jej firmy). Do zrobienia zdjęcia pozował nam misiek w zastępstwie stałej modelki (córki), która aktualnie przebywała nad morzem. Niestety misiek był trudnym modelem-momentami odmawiał współpracy. Choć myślę, że dał z siebie wszystko to jednak zdecydowanie pozostanę przy pierwotnej fotomodelce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)