czwartek, 3 kwietnia 2014

19. ......jajko czy kura?

Odwieczny dylemat i temat do rozważań: co było pierwsze: jajko czy kura? Każdy kto nad tym się zastanawiał, ma swoją wersję. Moje zdanie jest ewidentne. Dla tych co przeczytali mojego poprzedniego posta, sprawa jest oczywista. Poprzednio były jajka a obecnie kury, w męskim towarzystwie.
Dzisiaj prezentuję małe stadko. Zawsze chciałam mieć mały biały domek za miastem oraz niewielki inwentarz. Z domkiem problem jest do dziś (jeszcze nie zrezygnowałam) ale stadko sobie "skołowałam" sama. Jak to mówią: "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Spod mojej maszyny wypełzły żółciutkie kury i jeden okazały kogut. Oczywiście święta Wielkanocne były inspiracją do wykorzystania resztek "poprodukcyjnych" polaru.  Musicie przyznać, że słodziaszne? A jakie milutkie!!!



 

piątek, 7 marca 2014

18. Wiosna = Wielkanoc

           No tak. Czas upływa nieubłaganie. Jedne Święta za nami, drugie przed nami. W przeszłości na każde Święta byłam spóźniona ze wszystkim co planowałam stworzyć. Myślicie, że teraz jest inaczej? W zasadzie nie, ale mam znacznie więcej czasu aby zastanowić się, zaplanować coś, pomyśleć na kilka miesięcy naprzód. Niestety to nie do końca idzie w parze z tym, że mam więcej czasu. Na życie trzeba zapracować. Byłoby pięknie, gdyby czas poświęcony tworzeniu rzeczy, które służą i podobają się innym, przynosił wymierny efekt finansowy dla zaspokojenia podstawowych potrzeb funkcjonowania. Niestety  tak nie jest. Nic to, życie i świat  przed nami stoi otworem i czy nam się to podoba czy nie musimy się w nim jakoś znaleźć. Róbmy to co nam sprawia przyjemność, choć w małym zakresie-sprawiajmy sobie drobne przyjemności, bez względu na to, że inni nam mówią, że to bez sensu.... a po co....dla kogo....co z tego będziesz miała....i wiele innych banalnych stwierdzeń. Życie nas nie rozpieszcza (szczególnie ostatnio), kładzie kłody pod nogi, stawia ludzi, którzy chcą umniejszyć Twoje własne drobne sukcesy aby pokazać, że sami zasługują na wielkie pochwały. Nie bójmy się być choć przez chwilę szczęśliwi.
Jestem teraz bardzo zaangażowana w spory projekt, którego efekt będziecie mogli zobaczyć dopiero w czerwcu. Jestem bardzo ciekawa waszych późniejszych opinii o tym. A w przerwie-dla relaksu, od relaksu (bo obecne moje zajęcie to czysta przyjemność i satysfakcja-bo taka powinna być praca), postanowiłam "zrobić sobie jaja". Zapytacie z kogo? A odpowiedź znajdziecie poniżej i oczywiście więcej w galerii.



 

poniedziałek, 27 stycznia 2014

17. Wyprzedaż zimowa

Wszystkich zainteresowanych zapraszam na "PUF i A stą" zimową wyprzedaż. Pozostały mi pojedyncze sztuki puf więc muszę zrobić miejsce na nową kolekcję. W tej chwili istnieje niepowtarzalna okazja zakupu pufy za tak niską cenę. Serdecznie zapraszam do zakupu. Przy zakupie kilku sztuk możemy jeszcze ponegocjować.

 

 
                                                                        

 
ZAPRASZAM!!!

sobota, 4 stycznia 2014

16. Zaklinamy wiosnę!!!

         Zima była (jest) dla mnie łaskawa. Nie lubię zimna-jestem bardzo ciepłolubna. Bez różnicy jest dla mnie czy jest 0 stopni czy minus 30-i tak jest mi zimno. Jedyny wyjątek stanowi wyjazd w góry-tam musi być kupa śniegu, słońce i mróz, wędrówki, narty i sielanka. Ze szczytu patrzysz na świat i myślisz: jaki on piękny i wielki. Natomiast temperatury powyżej 25 stopni nawet do 40-są dla mnie rajem. Chyba urodziłam się nie w tym klimacie. Straszą nas, że jeszcze zima da popalić, ale ja już zaklinam wiosnę. Spragniona słońca i  długich dni chciałabym aby już wszystko powstało z zimowego letargu. Pięknie jest gdy życie budzi się na nowo. To zupełnie jak Nowy Rok... nowe nadzieje, plany, cele. Wszystko widzimy w pięknych kolorach niejednokrotnie sami w wyobraźni malujemy swoją przyszłość. Życzę wszystkim, którzy mnie na tych stronach odwiedzają aby te konstrukcje planów urealniły się bez większych problemów. Życzę jednoczesnie aby mocno tych planów się trzymali. Czego i sobie oczywiście życzę. Dla wszystkich załączam taki mały upominek dla rozweselenia szarości zimnych dni w oczekiwaniu na "pokolorowanie" świata.



czwartek, 2 stycznia 2014

15. Jeszcze Świątecznie

Nareszcie mogę przedstawić prezenty gwiazdkowe, które uszyłam. Wcześniej nie mogłam, ponieważ zainteresowane osoby zobaczyłyby je przed czasem.






  

poniedziałek, 25 listopada 2013

14. Kolory jesieni

       Już wcześniej rozpisywałam się o urokach jesieni - przepięknym kolorystycznym obrazem, więc nie będę się powtarzała. Dodam tylko, że płaszcz ten można opatrzyć tytułem: "zatrzymać jesień". Ponieważ ostatnio moim powołaniem są patchworki, to i patchworkowy płaszcz powstał. Materiał pozyskałam (jak większość) z zaprzyjaźnionej, wcześniej opisywanej firmy krawieckiej (odpady opuszczające krojownię).
Ratujmy co się da!

                                   
 

13. Kto ma ochotę zrobić coś na opak???

        Kiedyś, dawno temu (1992-1993r.) zdarzyło mi się, w konkursie organizowanym przez miesięcznik BURDA, zaprojektować część garderoby, która była bluzą a po chwili (po kilku magicznych ruchach) długą spódnicą. Teraz ta sama myśl przyszła mi do głowy. Właściwie nie wiem czy to do końca był mój, czy mojej przyjaciółki pomysł. Starą, długą, poszerzaną, jeansową spódnicę przerobiłyśmy na sexowną, krótszą, modną sukienkę. Tego jeszcze nie było. To, że ja sobie poszalałam - bo ta sukienka była upinana na samej zainteresowanej (na niej powstawała)-to jedno, ale to, że moja przyjaciółka na to się zgodziła, to inna "para kaloszy". Chyba musiała mieć do mnie spore zaufanie. Myślę, że efekt jest fantastyczny, ponieważ podkreślone są atuty "modelki". Żałuję, że nie sfotografowałam spódniczki przed jej pocięciem, ale nie spodziewałam się tak zaskakującego efektu. Osoby z większą wyobraźnią mogą sobie wyobrazić jak wyglądała ta spódniczka  (szczególnie od tyłu) ponieważ rozporek i pas przeobraziły się w dół sukienki.  Ciekawe czy i Wam się ten pomysł spodobał. Może to sposób na ocalenie starej ulubionej spódniczki?
Po więcej ....zapraszam  do galerii.
                                       

piątek, 15 listopada 2013

12. Świąteczny okres czas zacząć

Chociaż wcale mi się to nie podoba to okres świąteczny został rozpoczęty. Doprowadza mnie do szału jak po pierwszym listopada, sklepy zaczynają kampanię świąteczną. Bombardują nas wszelakimi ozdobami, a konsumenci już się stresują jakie zakupić prezenty dla najbliższych. Osobiście bardzo lubię nastrój świąteczny ale nie koniecznie już od 2 listopada. W związku z tym, że i w temacie ozdób świątecznych też mam coś do powiedzenia, to muszę się czasowo dopasować. O moich ozdobach muszę myśleć już latem i jesienią bo moja koleżanka zaraziła mnie pomysłem robienia stroików między innymi z runa leśnego. Jak wiadomo, zimą już nie ma co szukać. Jestem na etapie robienia innych ozdób: świeczników i bombek już znaną metodą karczochów. W galerii zamieszczam moje pomysły. Zapraszam również niebawem na bloga ponieważ będę zamieszczać zdjęcia na bieżąco.
 
 
 
 

 





 
zapraszam do galerii
 
 

11. Buddyzm

Zatytułowałam posta tajemniczo i zastanawiam się właściwie co ja mogę napisać o buddyzmie? I dochodzę do wniosku, że właściwie nic. Samo słowo nie jest mi obce ale nie znam tematu więc nie będę się wymądrzać. A tytuł nawiązuje oczywiście do "mojego świata szmat" bo i w buddyzmie moje szmaty znalazły zastosowanie. To miłe, że zajmując się szyciem, można dotrzeć dzięki temu do nieznanych tematów i miejsc. Szkoda tylko, że nie ma zbyt wiele czasu aby trochę więcej poświęcić czasu zgłębianiu tematu, w którym się poruszam. Koleżanka Celi zamówiła u mnie pufę do medytacji ponieważ jest buddystką. Nigdy wcześniej i pewnie sama też bym na to nie wpadła aby wykonać pół pufy?! No bo i po co komu pół pufy??? Hmm... jak teraz na to patrzę to w sumie dobry pomysł do maleńkich pomieszczeń bo i posiedzieć się da i przy ścianie fajnie się komponuje. Kto wie, może i ten model się przyjmie do codziennego wyposażenia wnętrz. W małych wnętrzach wskazane jest montowanie luster co optycznie powiększa pomieszczenie a w szczególności lustra do podłogi. Dostawiając taką pufę do ściany z lustrem, widzimy że jest cała no i wszystko nam się optycznie zgadza. Zapraszam do przemyśleń.
 

 
więcej zdjęć w galerii.

czwartek, 14 listopada 2013

10. Jesień

Może niektórzy będą mi mieli za złe, ale powiem, że jesień pięknie się zaczyna ale trwa i kończy się fatalnie. Początek mógłby trwać wiecznie....piękne kolory, które zmieniają się i mieszają ze sobą. Drzewa i krzewy mogą pochwalić się swoim pięknem w blasku słońca - jak nigdy. Ten kolorowy krajobraz tak urzeka, że chciałoby się ten widok zatrzymać na dłużej. Niestety nie jest nam to dane. Słońca coraz mniej, zimniej, wiatr, mgła i generalnie odchodzi ochota do życia. Taki niedźwiedź to wie co robi - prześpi ten paskudny okres.
No i mnie również udzieliła się ta stagnacja rozwojowa. Jesień i zima to czas, w którym czas się dla mnie zatrzymuje. Zimno, ciemno i ponuro...
Ale życie toczy się dalej. Prywatne sprawy nie potoczyły się po mojej myśli ale potraktujemy to jako kolejne wyzwanie i żyjemy dalej. ....Jak w myśli przewodniej mojego bloga....to co mnie nie zabije to mnie wzmocni....
No i okres "płodności twórczej" nadal się rozwija. Śmiesznie toczą się koleje losu. Jakiś czas temu odwiedziła mnie koleżanka wraz ze swoim psiakiem. Jemu zaś bardzo przypadła do gustu uszyta przeze mnie pufa. Nie mogłam inaczej - sprezentowałam jej ją.
 
Czyż nie wygląda uroczo??? Później otrzymałam zamówienie aby uszyć większą, dla większego psa.
 
 Czemu nie? ZdjęcieZdjęcie
 
Teraz szyję poduchę dla psiaka, który jest jeszcze większy.
 
  
 
A w tzw. między czasie wykonałam podusie dla "fafika" mojej znajomej. Prawda, że wygląda na zadowolonego?
 
 
 
 
Jak widać ostatnio byłam zakręcona na "pieski świat" i myślę, że to nie koniec tego "zakrętu". Zapewne ciąg dalszy nastąpi.