czwartek, 10 września 2015

30. Pamiętacie mnie jeszcze? Tym razem budujemy warsztat

trochę czasu minęło - znowu... Teraz chciałabym zagaić trochę z innej strony.
Wiele znajomych postaci z mojego życia wielokrotnie zastanawia się jak zagospodarować przestrzeń, która wydaje się zbyt mała aby cokolwiek w niej zrobić. Ostatnio zaistniało sporo stron internetowych na ten temat. Jednak zanim one powstały "przyszłam na świat - ja" i moje pomysły. Wykonane całkowicie przeze mnie lub z pomocą męskiego ramienia. Niektóre z tych form są nieco duże i przyznam szczerze bez tzw. trzeciej ręki nie dałabym rady.
Znajomi mawiają, że jestem mistrzynią  maksymalnego wykorzystania minimalnej przestrzeni. Gdzieś na początku mojej przygody z pisaniem bloga wtrąciłam, że mam mieszkanie 30m2 a z pokoju 18m2 zrobiłam 3 pokoje (dla córek po 1 sztuce, salon) + warsztat.
Zacznijmy od warsztatu krawieckiego, który właściwie jest jednym z ostatnich  dzieł.
Warsztat ten znajduje się w salonie. Powstał on w narożniku gdzie dawniej znajdował się regał z książkami, gazetami, pamiątkami itp. Wielkość tego kącika ograniczają drzwi od przedpokoju oraz kuchni (salon jest przechodni) a przestrzeń ta ma nie więcej jak 75cm na 145cm. Wystarczyło aby na tej przestrzeni zrobić jednocześnie regał na wspomniane książki itp. oraz miejsce do mojej pracy. Oczywiście nie jest to szczyt marzeń atelier ale lepszy rydz niż nic.

JAK SIĘ NIE MA CO SIĘ LUBI,  TO SIĘ LUBI CO SIĘ MA.

zacznijmy od pokazania miejsca - widok z salonu:
 
tak to ten kącik, w którym ten człowieczek "podtrzymuje" ścianę. Byłabym zła i niedobra gdybym powiedziała coś złego na mojego brata, który starał się urealnić moje marzenia (projekty). Powiedzmy sobie szczerze że od stawiania ścian z gipsowo-kartonowych wolę inne zajęcia. Generalnie chodzi o to, że na tym kawałku podłogi stanie regało-warsztat. A poniżej kolejne etapy. Niestety nie mogłam nabrać większego dystansu ponieważ ograniczała mnie przestrzeń.
 




 Ściany-podstawa-urosły. Następny etap to (z jednej strony)bardzo pojemny regał. Zmieścił prawie wszystko co poprzedni:
 
 
 
 
Regał gotowy a teraz skupmy uwagę na warsztacie. Trzeba mocno się skupić i wytężyć wzrok.
Widok na warsztat w kolejnych etapach-już przybyło trochę półek i maszyna....
 
 
teraz przykleiłam na boku regału lustro-jak wiadomo to zawsze optycznie powiększa przestrzeń oraz "gubi" ciężkie elementy konstrukcji. Przybyły też drzwiczki do "pawlacza" (ale o tym później)
 
 
z innej perspektywy wygląda to tak:
 
 
a tak wygląda już zagospodarowany:
 
 
byłabym zapomniała, doszły jeszcze drzwiczki aby "bałagan artystyczny" został ukryty...
 

kupiłam gotowce w castoramie - różnej szerokości, połączyłam zawiasami umocowałam z prawej strony na listwie tzw. zawiasie z metra a na dole przymocowałam kółeczka aby łatwo je  można było otwierać...

 
i w ten oto sposób cały narożnik został zamknięty...
 

a tak wygląda jak jest otwarty....
 

 
jeszcze rzut oka  na wykorzystanie ściany na moje przyrządy kreślarskie..
 
 
i drzwi pomalowane bejcą komponują się z wnętrzem mojego salonu, którego możecie zobaczyć jako odbicie w lustrze (dla przypomnienia-boku regału). Notabene okno które widać to nic innego jak iluzja-to sztuczne okno-moje wymarzone okno na świat. 
 
 
i jak Wam się podoba?
Jak kogoś mój pomysł zainspirował to się cieszę a jeżeli ktoś ma problem z zagospodarowaniem sobie małej przestrzeni to zapraszam do kontaktu-zaradzimy coś na to....
 
 

niedziela, 18 stycznia 2015

29. Prezent

     Zawsze jest zbyt mało czasu aby zrobić to  na co ma się ochotę. Przydałaby się dodatkowa doba np. w równoważnym świecie, którą można by było wykorzystywać jednocześnie. Wówczas w tym samym czasie tworzyłabym i jednocześnie opisywała na blogu. Byłaby realna szansa na to by nic nie umknęło. A tak w pośpiechu nie zdążyłam zrobić parę fotek dokumentujących moje "wyczyny". Cóż - tak bywa. Nadrabiam zatem troszkę zaległości.
Realizacja indywidualnych zamówień to fantastyczna część tworzenia. Prezenty te zazwyczaj wiążą się zainteresowaniami obdarowywanej osoby, nawiązują do jej świata lub czasu w którym akurat się znajduje. Tym razem prezent miał nawiązywać do Grecji i walecznej Ateny. Miał być  to wazon a ja dodałam mu dodatkową funkcję. W czasie kiedy nie będzie używany jako wazon do kwiatów, będzie stał na regale i służył jako punkt świetlny. Tego na zdjęciach niestety nie widać ale umieszczone są w nim lampki zasilane bateriami, które podświetlają go od wewnątrz. Przy zgaszonym zewnętrznym oświetleniu, daje efekt delikatnej poświaty. Bazą była zwykła butelka po wypitym winie kupiona w biedronce. Zwykła butelka stała się niezwykłym indywidualnym i niepowtarzalnym prezentem.

 
 
A co powiecie na życzenia  3d? Muszę jeszcze nad tym trochę popracować ale wychodzi całkiem niezły efekt. Oceńcie sami:
 


No i oczywiście do kompletu kopertka odpowiednich rozmiarów
 
po więcej zdjęć zapraszam jak zwykle do galerii w zakładce "upominki"


sobota, 25 października 2014

28. Więc chodź pomaluj mój świat, na żółto i na niebiesko....i na czerwono

KOLOROWE KREDKI
W PUDEŁECZKU NOSZĘ
KOLOROWE KREDKI
BARDZO LUBIĘ JE..............
 
 
Radość tworzenia, zabawa kolorami i  uśmiechy na twarzy dzieci..... to jest najpiękniejsza zapłata i satysfakcja dla mnie. Bo czasami wystarczy zrobić coś prostego aby uradować dziecięce serduszko. Taki mały prezencik na urodzinki 6-cio latki....Niestety zdjęcia solenizantki nie mam.
(modelka nieco starsza)
 
 




 

27. Były chrzciny, czas na Ślub

         Być może to zbyt dużo powiedziane ...chrzciny-ślub.... Bo to tak naprawdę chodzi o zupełnie inne chrzciny i zupełnie inny ślub.
         Mimo wszystko (jak się okazuje) na rynku są pewne braki w asortymencie. Wydawać by się mogło, że już wszystko u nas można kupić i wszelkiego asortymentu jest mnóstwo a jednak nie do końca jest to prawda. Zawsze jest coś co jest: albo za duże, albo za grube, albo zbyt jasne, albo....zbyt nie takie jakie powinno być. I całe szczęście, że tak jest bo tu właśnie jest miejsce dla nas (dla mnie)! Kreatywne dusze, które muszą coś stworzyć nowego aby poczuć się dobrze. Tym razem przypadło mi w udziale uszycie kopertówki dla panny młodej oraz kopertówki dla mamy panny młodej. Jedna miała być większa, druga mniejsza. Co tu dużo pisać, zobaczcie sami. 
Kopertówka mamy: 






Kopertówka córki:
 





 

niedziela, 19 października 2014

26. Chrzciny

Hmmm..... Chrzciny to kolejne twórcze wyzwanie. Moje kochane kuzyneczki i ich drugie połówki dbają o to abym nie wychodziła z wprawy. Jak tylko mają potrzebę to zwracają się do mnie a ja  staram się spełnić kolejne oczekiwania. Nie zawsze jest to rewelacyjne ale każde twórcze zaangażowanie kończy się jakimś skutkiem ("dziełem"). Wówczas możemy zrobić podsumowanie i wyciągamy wnioski. A efekt jest taki, że o jeden krok jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie i wiem co warto powielić, a co jest do ....niczego, nad czym warto jeszcze popracować a czego w przyszłości unikać bo zwyczajnie nie daję rady. Nikt nie jest doskonały! Dzisiaj do galerii dołączam prezent stworzony dla Kacperka. Kocyk lub pledzik (jak kto woli) wraz z poduszeczką, okraszone niebiańskimi aniołkami na tle błękitnej, niebiańskiej poświaty.  Każdy z nas ma swojego anioła stróża ale nie każdy potrafi go sobie zwizualizować. Ja to zrobiłam za Kacperka.
 
                                     


 
Do tego oczywiście kartka z życzeniami. Trudno powiedzieć jaka kartka jest najlepszym rozwiązaniem. Czy postawić na wielkość, na bajery, na treść.....? Hmm.... ja postawiłam (na podstawie własnych doświadczeń) na wygodę. Przyjemnie jest otrzymać w prezencie coś oryginalnego ale przyjemne jednocześnie jest to aby zachować to na pamiątkę, na przyszłość. Niestety, coś co jest duże i "niegramotne" ciężko przechować w niewielkich mieszkaniach. Zawsze brakuje nam miejsca, na wszystko. W związku z tym życzenia moje były niewielkie ale (mam nadzieję, że nie tylko dla mnie)  głębokie.


 
Każdy prezent musi być zapakowany. Tworzenie opakowań to też niezły wachlarz możliwości oraz pomysłów. Lubię to nie mniej niż szycie. Miałam kiedyś okazje pracować w firmie, która tworzyła opakowania do wszelakich przedmiotów. Bardzo miło wspominam ten czas. Wiele tam się nauczyłam. Szkoda, że ten czas już minął.
 




 
Ale  z tym opakowaniem nie było tak łatwo. Początkowo miałam zupełnie inną wizję.
Dostałam kiedyś czekoladki w pięknym opakowaniu i postanowiłam to pudełeczko powtórzyć. Jednak aby zmieściło się w nim to co uszyłam, to musiałam je trochę powiększyć. No cóż, zdarza się najlepszym. Powiększyłam "nieco" za wiele. Ale zabawy z tym później było sporo.
 

 
Stwierdziłyśmy z córka, że zachowamy je, bo może kiedyś się przydać jako przebranie ośmiornicy:
 





 
Jest ktoś chętny?
 
Więcej szczegółowych zdjęć znajdziecie jak zwykle w galerii.
 
 
 
 


                                                            

 
 
 

piątek, 15 sierpnia 2014

25. Jeansowy recycling

Już sporo moich znajomych wie, że ja gromadzę od jakiegoś czasu jeans. Ale taki przechodzony-używany. Taki jeans ma sporo walorów. Nie farbuje, jest miękki w obróbce, ma różne faktury i odcienie i grubości. Można go fantastycznie łączyć z innymi tkaninami. Jednym słowem jest prawie tak dobry jak polar. A to co różni go od polaru to to, że fantastycznie się siepie. Zbieram spodnie po wyrośniętych dzieciach i dorosłych, którzy już się w nie nie mieszczą. Takie, które są poplamione (reszta jest do wykorzystania), nadmiernie dziurawe, lub już słabe (sprane). Najgorsze a zarazem najlepsze jest to, że można wykorzystać dosłownie każdy najmniejszy kawałek takich np. spodni. Gdy stworzymy np. taką pufę:

 
albo np. taką:
 
 
 
to z resztek, małych i mniejszych możemy stworzyć torby i worki np. do szkoły na trampki:
 
 

 
 
 
Nawet takie oryginalne, podwójnie przeszyte, grube zazwyczaj szwy spodni, można super wykorzystać jako np. szlufki do sznurka:
 
 


 

No i sami powiedzcie czyż nie warto być "chomikiem"- przecież to urocze! A ile jeszcze można zrobić czego nie zrobiłam jeszcze, to aż boje się pomyśleć. A to co właśnie jest w tym najgorsze to notoryczny brak miejsca w domu aby to przechować. Tak swoją drogą to ciekawe czy kiedyś przestanę mieć z tym problem (z miejscem oczywiście).
 
Kiedyś była taka piosenka dla dzieci: ...bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego. Aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się  na całego......

czwartek, 14 sierpnia 2014

24. Chwile wzruszenia

 
            Otrzymałam propozycję od mojej kuzynki wykonania szczególnych życzeń. Udawała się na szczególne 18-urodziny. Hmmm..... zastanawiałam się długo jakie życzenia będą szczególne?! Czy bardzo duże, czy wręcz małe, czy bardzo mądre, czy dowcipne? Ale wszystkie myśli kręciły się raczej wokół pospolitej kartki z życzeniami, wykonanej w różny sposób. W grę wchodziły również boxy-tak ostatnio modne. Cóż ale to wszystko już było, a w internecie jest tyle tego, że głowa boli. Są piękne, kolorowe, z bajerami. Trudno to przebić aby było jeszcze piękniejsze.
Czułam się pusta, bez pomysłów, wypalona, bezradna. Dałam sobie czas (bo to zawsze dobry sprzymierzeniec). Pomyślałam sobie, że nie jest możliwością abym czegoś nie wymyśliła tylko na problem (zagadnienie) należy spojrzeć z innej strony.
No i stało się, wpadłam na szalony pomysł, który na pierwszy rzut oka zupełnie nie jest tym czym miał być-czyli kartką z życzeniami. I tu psikus właśnie-bo to były życzenia w pełnej krasie. Jak już wspomniałam, miały to być życzenia na 18 urodziny od ojca dla córki, więc nie mogły być infantylne lecz raczej z przesłaniem.
Wykonałam parasol, który na każdej  z ośmiu części miał wyhaftowane treści, które 18-latek (w myśl konstytucji bądź przepisów prawa) pozyskuje. Czyli np.:
 
                            ma prawo legalnie kupować alkohol, papierosy, ma prawo wyborcze, może być dawcą szpiku, może oddawać krew, może decydować o własnym leczeniu, nabrał prawa do pełnej zdolności prawnej-czyli może podpisywać umowy, posiada odpowiedzialność karną za swoje czyny itp...
 
łącznie tych mądrości było 16 szt. A na samym dole, dookoła całego parasola były wyhaftowane dalsze życzenia, o treści:
 
                         W tym szczególnym dniu, życzymy Tobie byś umiała "z bezmiaru możliwości i z garstki faktów", wybrać to, co dobre, mądre i niepowtarzalne.
 
Stworzyłam również opakowanie-taki "niegramotny" (niekształtny) prezent zawsze wymaga dobrej (indywidualnej) oprawy. A na nim wielkie serce (ojca-w przenośni) z bilecikiem o treści:
 
                         Na deszcz zgryzot, na każdy kolejny dzień życia....
 
Przesłanie moje było takie, aby ta 18-sto latka wkraczała w to życie świadomie, ostrożnie, wiedząc z czego może korzystać, aby robiła to mądrze i z pełną odpowiedzialnością. A kiedy pogubi się w priorytetach, to gdy spojrzy na ten parasol, on przywróci jej wiarę w to, że mimo wszystko ktoś nad nią czuwa.
 
Jak słyszałam, życzenia te spełniły swoją rolę i niejedna łezka popłynęła w zadumie.
Jestem szczęśliwa, że kolejne duszyczki czerpią radość z mojej twórczości.
 
Dziękuję.... Madziu/Magdaleno - wszelkiego najlepszego