niedziela, 19 października 2014

26. Chrzciny

Hmmm..... Chrzciny to kolejne twórcze wyzwanie. Moje kochane kuzyneczki i ich drugie połówki dbają o to abym nie wychodziła z wprawy. Jak tylko mają potrzebę to zwracają się do mnie a ja  staram się spełnić kolejne oczekiwania. Nie zawsze jest to rewelacyjne ale każde twórcze zaangażowanie kończy się jakimś skutkiem ("dziełem"). Wówczas możemy zrobić podsumowanie i wyciągamy wnioski. A efekt jest taki, że o jeden krok jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie i wiem co warto powielić, a co jest do ....niczego, nad czym warto jeszcze popracować a czego w przyszłości unikać bo zwyczajnie nie daję rady. Nikt nie jest doskonały! Dzisiaj do galerii dołączam prezent stworzony dla Kacperka. Kocyk lub pledzik (jak kto woli) wraz z poduszeczką, okraszone niebiańskimi aniołkami na tle błękitnej, niebiańskiej poświaty.  Każdy z nas ma swojego anioła stróża ale nie każdy potrafi go sobie zwizualizować. Ja to zrobiłam za Kacperka.
 
                                     


 
Do tego oczywiście kartka z życzeniami. Trudno powiedzieć jaka kartka jest najlepszym rozwiązaniem. Czy postawić na wielkość, na bajery, na treść.....? Hmm.... ja postawiłam (na podstawie własnych doświadczeń) na wygodę. Przyjemnie jest otrzymać w prezencie coś oryginalnego ale przyjemne jednocześnie jest to aby zachować to na pamiątkę, na przyszłość. Niestety, coś co jest duże i "niegramotne" ciężko przechować w niewielkich mieszkaniach. Zawsze brakuje nam miejsca, na wszystko. W związku z tym życzenia moje były niewielkie ale (mam nadzieję, że nie tylko dla mnie)  głębokie.


 
Każdy prezent musi być zapakowany. Tworzenie opakowań to też niezły wachlarz możliwości oraz pomysłów. Lubię to nie mniej niż szycie. Miałam kiedyś okazje pracować w firmie, która tworzyła opakowania do wszelakich przedmiotów. Bardzo miło wspominam ten czas. Wiele tam się nauczyłam. Szkoda, że ten czas już minął.
 




 
Ale  z tym opakowaniem nie było tak łatwo. Początkowo miałam zupełnie inną wizję.
Dostałam kiedyś czekoladki w pięknym opakowaniu i postanowiłam to pudełeczko powtórzyć. Jednak aby zmieściło się w nim to co uszyłam, to musiałam je trochę powiększyć. No cóż, zdarza się najlepszym. Powiększyłam "nieco" za wiele. Ale zabawy z tym później było sporo.
 

 
Stwierdziłyśmy z córka, że zachowamy je, bo może kiedyś się przydać jako przebranie ośmiornicy:
 





 
Jest ktoś chętny?
 
Więcej szczegółowych zdjęć znajdziecie jak zwykle w galerii.
 
 
 
 


                                                            

 
 
 

piątek, 15 sierpnia 2014

25. Jeansowy recycling

Już sporo moich znajomych wie, że ja gromadzę od jakiegoś czasu jeans. Ale taki przechodzony-używany. Taki jeans ma sporo walorów. Nie farbuje, jest miękki w obróbce, ma różne faktury i odcienie i grubości. Można go fantastycznie łączyć z innymi tkaninami. Jednym słowem jest prawie tak dobry jak polar. A to co różni go od polaru to to, że fantastycznie się siepie. Zbieram spodnie po wyrośniętych dzieciach i dorosłych, którzy już się w nie nie mieszczą. Takie, które są poplamione (reszta jest do wykorzystania), nadmiernie dziurawe, lub już słabe (sprane). Najgorsze a zarazem najlepsze jest to, że można wykorzystać dosłownie każdy najmniejszy kawałek takich np. spodni. Gdy stworzymy np. taką pufę:

 
albo np. taką:
 
 
 
to z resztek, małych i mniejszych możemy stworzyć torby i worki np. do szkoły na trampki:
 
 

 
 
 
Nawet takie oryginalne, podwójnie przeszyte, grube zazwyczaj szwy spodni, można super wykorzystać jako np. szlufki do sznurka:
 
 


 

No i sami powiedzcie czyż nie warto być "chomikiem"- przecież to urocze! A ile jeszcze można zrobić czego nie zrobiłam jeszcze, to aż boje się pomyśleć. A to co właśnie jest w tym najgorsze to notoryczny brak miejsca w domu aby to przechować. Tak swoją drogą to ciekawe czy kiedyś przestanę mieć z tym problem (z miejscem oczywiście).
 
Kiedyś była taka piosenka dla dzieci: ...bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego. Aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się  na całego......

czwartek, 14 sierpnia 2014

24. Chwile wzruszenia

 
            Otrzymałam propozycję od mojej kuzynki wykonania szczególnych życzeń. Udawała się na szczególne 18-urodziny. Hmmm..... zastanawiałam się długo jakie życzenia będą szczególne?! Czy bardzo duże, czy wręcz małe, czy bardzo mądre, czy dowcipne? Ale wszystkie myśli kręciły się raczej wokół pospolitej kartki z życzeniami, wykonanej w różny sposób. W grę wchodziły również boxy-tak ostatnio modne. Cóż ale to wszystko już było, a w internecie jest tyle tego, że głowa boli. Są piękne, kolorowe, z bajerami. Trudno to przebić aby było jeszcze piękniejsze.
Czułam się pusta, bez pomysłów, wypalona, bezradna. Dałam sobie czas (bo to zawsze dobry sprzymierzeniec). Pomyślałam sobie, że nie jest możliwością abym czegoś nie wymyśliła tylko na problem (zagadnienie) należy spojrzeć z innej strony.
No i stało się, wpadłam na szalony pomysł, który na pierwszy rzut oka zupełnie nie jest tym czym miał być-czyli kartką z życzeniami. I tu psikus właśnie-bo to były życzenia w pełnej krasie. Jak już wspomniałam, miały to być życzenia na 18 urodziny od ojca dla córki, więc nie mogły być infantylne lecz raczej z przesłaniem.
Wykonałam parasol, który na każdej  z ośmiu części miał wyhaftowane treści, które 18-latek (w myśl konstytucji bądź przepisów prawa) pozyskuje. Czyli np.:
 
                            ma prawo legalnie kupować alkohol, papierosy, ma prawo wyborcze, może być dawcą szpiku, może oddawać krew, może decydować o własnym leczeniu, nabrał prawa do pełnej zdolności prawnej-czyli może podpisywać umowy, posiada odpowiedzialność karną za swoje czyny itp...
 
łącznie tych mądrości było 16 szt. A na samym dole, dookoła całego parasola były wyhaftowane dalsze życzenia, o treści:
 
                         W tym szczególnym dniu, życzymy Tobie byś umiała "z bezmiaru możliwości i z garstki faktów", wybrać to, co dobre, mądre i niepowtarzalne.
 
Stworzyłam również opakowanie-taki "niegramotny" (niekształtny) prezent zawsze wymaga dobrej (indywidualnej) oprawy. A na nim wielkie serce (ojca-w przenośni) z bilecikiem o treści:
 
                         Na deszcz zgryzot, na każdy kolejny dzień życia....
 
Przesłanie moje było takie, aby ta 18-sto latka wkraczała w to życie świadomie, ostrożnie, wiedząc z czego może korzystać, aby robiła to mądrze i z pełną odpowiedzialnością. A kiedy pogubi się w priorytetach, to gdy spojrzy na ten parasol, on przywróci jej wiarę w to, że mimo wszystko ktoś nad nią czuwa.
 
Jak słyszałam, życzenia te spełniły swoją rolę i niejedna łezka popłynęła w zadumie.
Jestem szczęśliwa, że kolejne duszyczki czerpią radość z mojej twórczości.
 
Dziękuję.... Madziu/Magdaleno - wszelkiego najlepszego
 




 
 

poniedziałek, 28 lipca 2014

23. Tak mogliście nas zobaczyć

Dla tych, którzy byli osobiście i dla tych, którzy tam nie byli, przedstawiam krótką wzmiankę o tym jak nas było widać na Grunwaldzie. Zdjęcia były zrobione dopiero w słoneczną niedzielę, bo jak zapewne wiecie cała sobota była fatalna...deszcz.....deszcz.....deszcz.... i same zakapturzone, przemykające szybko postacie. Przyznam szczerze, że spodziewałam się trochę lepszej pogody aby samemu zakosztować przyjemności bycia na polach grunwaldzkich. Niestety nie było nam dane. Podobno tak już jest trzeci rok z kolei, ciekawe czy kolejne lata będą takie same. Trzymajmy kciuki aby było lepiej. Moja  relacja z całego pobytu jest zbędna ponieważ  są portale, na których dokładnie i ciekawie opisane są wydarzenia.


 
 

Niebawem dla zainteresowanych kupnem, w odpowiedniej zakładce,  będą załączone (wystawione) poszczególne przedmioty.

poniedziałek, 7 lipca 2014

22. Niespodzianka

          Pozostajemy w dalszym ciągu w klimacie średniowiecznego miasta. W dniu dzisiejszym pragnę przedstawić państwu dramatyczną historię, która miała miejsce na zamkowym  dziedzińcu w XVw. Przedstawiona poniżej opowieść to oczywiście fikcja literacka z jakże mądrym przesłaniem (znanym od lat)...gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta ...
Pomysł, scenariusz, reżyseria, realizacja oraz scenografia:
zespół w składzie:  dwie księżniczki: Marcelina i Inga pod czujnym okiem złej królowej Gabrieli
W rolach głównych występują:

1. Urlich von Jungingen

2. Rycerz polski

3. Kat
                                      

4. Księżniczka

A to nasi bohaterowie przyłapani na próbie:


...oraz po realizacji sesji zdjęciowej :


ZAPRASZAMY NA PRZEDSTAWIENIE





Seria 4 lalek została stworzona dla konesera i nie tylko. Wykonane one  zostały całkowicie z polaru i wypełnione kulkami silikonowymi, przez co macie państwo jedyną i niepowtarzalną okazję (bez uszczerbku na skórze) poprzytulać takiego małego "krzyżaczka" lub rycerzyka. Mieczyk, tarcza i toporek również są "nieszkodliwe" i przyjazne dla dzieci.   Laleczki są słusznego wzrostu (50-70cm) i mieszczą się na standardowej podusi.

Standardowo po więcej zdjęć zapraszam do galerii. 


sobota, 5 lipca 2014

21. W klimacie średniowiecza

Poniżej przedstawiam kolejne polarowe średniowieczne cudaki. Podusie w kształcie tarcz rycerskich. Jedne w klasycznej, prostej formie:






...inne w wersji bardziej rozbudowanej. Ta wersja zakłada możliwość "małego sparingu"  między rycerzami. Można tę podusię wykorzystać  jako tarczę - zabawkę. Ma ona od tyłu uchwyty, które pomagają rycerzowi utrzymać ją w odpowiedniej pozycji.




Takie poduszeczki, mam nadzieję, również wielu przypadną do gustu . Co Wy na to?




Więcej zdjęć znajdziecie w galerii o nazwie "GRUNWALD".
                                                                                                  c.d.n.



20. .......i nadszedł czas!

            Dla cierpliwych, tych którzy oczekiwali,  zgodnie z zapowiedzią, oraz dla tych co tu zaglądają po raz pierwszy, przedstawię dziś prace, nad którymi ostatnie miesiące pracowałam. Tym razem nie sama lecz przy nieocenionej
współpracy bliskich mi osób, które  relaksowały się  współtworząc to dzieło. Momentami było ciężko, a praca była żmudna i wymagała sporej koncentracji, ale zabawa przy tworzeniu i realizacji była świetna. Cieszę się, że inni zainteresowani również podzielają to zdanie. Jestem ciekawa Waszych opinii.
            W związku z nadchodzącą kolejną rocznicą  zwycięstwa pod Grunwaldem (dla tych co im pamięć szwankuje to był dzień 15.07.1410r.) przeniosłam się w czasy średniowiecza i moja wyobraźnia chwilowo w tych czasach ugrzęzła. Stworzyłam kolejny pled, koc, narzutę, grę.... w zasadzie trudno "objąć" tę rzecz jedną nazwą w związku z tym, iż jest to przedmiot wielofunkcyjny. Dzieci to zawsze wdzięczny temat, bo tworzenie nowych  przedmiotów, które sprawiają im frajdę to spora satysfakcja. Gra przeznaczona jest raczej dla naszych milusińskich. W związku z tym kostka załączona do gry składa się wyłącznie z oczek od 1 do 3. Maluchom będzie łatwiej, a i rodzice z nimi grający nie zmęczą się zbytnio liczeniem. (jak relaks to relaks).
 
                  
                                       INSTRUKCJA GRY


      Witaj w zaczarowanym świecie zamków, księżniczek i smoków. Tutaj i Ty możesz stać się częścią tej pięknej bajkowej krainy. Rozłóż swój pled wygodnie na łóżku lub trawie i zanurz się w ten baśniowy świat.
    Przygotuj ulubionego pluszaka dla każdego z graczy oraz dołączoną do zestawu kostkę. W zamku, który widzisz, w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży została uwięziona księżniczka Inga. Musisz dotrzeć do Księżniczki i ją uratować, jednak uważaj! Zamku strzeże groźny Smok Zielonoskrzydeł, który będzie przeszkadzał Tobie we wspinaczce do Księżniczki. Spróbuj dotrzeć do Niej jako pierwszy a będziesz mógł zamieszkać w zamku wraz z Nią i rządzić tą baśniową krainą.
        Ułóż pluszaki obok gry. Po kolei rzucajcie kostką przesuwając się o tyle pól ile wskazuje. Niektóre pola oznaczone są specjalnymi strzałkami. Jeśli zakończysz ruch na takim polu, musisz udać się tam gdzie wskazuje strzałka. Czasem będzie ona oznaczać skrót, który pomoże Ci wyprzedzić innych graczy, czasem jednak okaże się, że zauważył Cię smok i niestety musisz się cofnąć.
        Kiedy któryś z graczy wejdzie przez okno do Księżniczki będzie to oznaczać , że wygrał, jednak reszta graczy w tym momencie może głośno zawołać Księżniczkę po imieniu, a ona może nagrodzi również i ich odwagę i pozwoli zostać wszystkim w jej
zamku


*********************************************************************************************************************************************************


A oto propozycja dla nieco starszych. Pled na łóżko również w klimacie średniowiecznym. Oba pledy wykonane są z tkaniny typu polar: milusie, przytulaśne i cieplusie. Sądzę, że osoby, którym te czasy są przyjazne, leżąc na takim pledzie będą czuły się jak w średniowiecznym zamku.
(podusia w komplecie)
                                                                                                       c.d.n.
  

czwartek, 3 kwietnia 2014

19. ......jajko czy kura?

Odwieczny dylemat i temat do rozważań: co było pierwsze: jajko czy kura? Każdy kto nad tym się zastanawiał, ma swoją wersję. Moje zdanie jest ewidentne. Dla tych co przeczytali mojego poprzedniego posta, sprawa jest oczywista. Poprzednio były jajka a obecnie kury, w męskim towarzystwie.
Dzisiaj prezentuję małe stadko. Zawsze chciałam mieć mały biały domek za miastem oraz niewielki inwentarz. Z domkiem problem jest do dziś (jeszcze nie zrezygnowałam) ale stadko sobie "skołowałam" sama. Jak to mówią: "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Spod mojej maszyny wypełzły żółciutkie kury i jeden okazały kogut. Oczywiście święta Wielkanocne były inspiracją do wykorzystania resztek "poprodukcyjnych" polaru.  Musicie przyznać, że słodziaszne? A jakie milutkie!!!